W poszukiwaniu prawdy.. Jedyna Prawda – Olle Lönnaeus

okladka-120
Jedyna prawda - Olle Lönnaeus
Wiem, wiem. W poniedziałek miała być relacja z konferencji tolkienowskiej. Jednak wypadek losowy, jak i mnogość prelekcji i dyskusji przeprowadzonych podczas tego wydarzenia był przytłaczający i nie dam rady zrobić relacji na dzisiejszy dzień. Postaram się to zrobić jak najszybciej, ale mogę Wam powiedzieć, że było warto.
Dlatego dzisiaj, postanowiłem napisać recenzję mało znanej książki, którą skończyłem kilka dni temu. Kupiłem ja  z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że była tania. Drugi, ten ważniejszy, chciałem w końcu przeczytać jakąś lekturę szwedzkiego pisarza. Do tej pory czytałem powieści z Finlandii i Norwegii, więc teraz zostało mi znaleźć coś rodem z ojczyzny klocków Lego by poznać całą Skandynawię.

Olle Lönnaeus jest dziennikarzem jednej z gazet szwedzkich. Opisuje wydarzenia polityczne swojego kraju, ale i Europy czy Bliskiego Wschodu. Jego debiutancka opowieść „Pokuta” zdobyła nagrodę Szwedzkiej Akademii Pisarzy Kryminałów za najlepszy debiut roku. Jego druga książka „Wielkie serca Mike’a Larssona” zdobyła tytuł kryminału roku. Zaczyna się naprawdę obiecująco prawda?

Głównym bohaterem książki jest Joel Lindgren, pisarz amator, bez pomysłu na siebie. Trudne dzieciństwo, spowodowane przez ojca – pijaka, spowodowało, że Joel uciekł z domu jako młody chłopak. Po dwudziestu latach, w ciemną, śnieżną noc, dostaje telefon od ojca – Martena, który błaga go o pomoc. Nie potrafiąc zignorować tego telefonu, główny bohater wyrusza mu na pomoc. Znajduje go wiszącego na haku. Na ścianie widnieje napis namalowany czerwoną farbą: Ghadab Allah – Gniew Boga.

Już na początku jesteśmy rzuceni na głęboką wodę. Z każdą stroną poznajemy kolejnych bohaterów, których liczba może przytłoczyć. Na szczęście liczą się tylko dwoje z nich – Joel i Fatima. Ta druga to wschodząca gwiazda w szwedzkiej policji. Bystra, mądra, i co najważniejsze – skuteczna. Jej arabskie korzenie, nie przeszkodziły w pięciu się po wysokich szczeblach trudnej kariery, a wręcz przeciwnie – do tej sprawy nadaje się całkowicie. 

Marten Lindgren zwrócił uwagę opinii publicznej swoją osobą kilka lat wcześniej kiedy to namalował proroka Mahometa jako świnię. W sieci zawrzało, skrajni islamiści zaczęli wysyłać mu groźby śmierci. Teraz, wydaje się, że spełnili swoje zamiary. Policja w Sztokholmie zatrzymuje największego podejrzanego – Osamę al-Dina, który w sieci dał wyraz swojemu szczęściu po zabiciu malarza.

Tutaj zaczyna się rola Fatimy. Zostaje oddelegowana do przesłuchania podejrzanego, który wydaje się istnym fanatykiem islamu, ślepo ufający skrajnym radykałom. Prowadzi swoistą grę psychologiczną z policjantką – kręci, miesza, wpływa na jej postrzeganie religii. Fatima z początku przerażona jego zachowaniem, z czasem odzyskuje pewność siebie, zaczynając swoją własną grę z Osamą.

Wszystkie te elementy składają się na bardzo dobry kryminał, ale niestety widać niewykorzystany potencjał powieści. Strona narracyjna prezentuje się bardzo kiepsko, zwłaszcza momenty przemyśleń i zachować kolejnych ofiar zamachowców, które wydają się nieskładne i pozbawione logiki. Główny bohater prezentuje bardzo dziwną postawę – z jednej strony nienawidzi swojego ojca, nie miał z nim kontaktu od dwudziestu lat, nie obchodziło go co się z nim dzieje przez ten czas, a nagle decyduje się na własne śledztwo, odkrywając nowe, zaskakujące fakty dotyczące ojca. Naraz dowiaduje się, że jego matka również nie była ideałem, była zupełnie inna, niż ją zapamiętał – bohater dochodzi do wniosku, że jego dziecięce spostrzeżenia były mylne. Joel wydaje się oderwany od rzeczywistości. Tak, to najdziwniejszy bohater jakiego spotkałem – nie pamięta wielu rzeczy, wspomnienia, które powinny wyryć mu się w myślach powracają w zupełnie nieoczekiwanych momentach, on sam nie wie co myśleć, co czuć, jak żyć. 

Z tą książką jest różnie – ma kilka stron naprawdę mocnych i dobrych, ale przez ich większość nie dzieje się nic, co zasługiwałoby na zapamiętanie. Jednak Olle Lönnaeus przyłożył się bardzo starannie do dialogów, które nadają ton akcji, przyspieszają je, są zarówno tajemnicze i ciekawe, za to duży plus. Skupił się również na przedstawieniu problemu ekspansji islamu, który w dzisiejszych dniach jest bardzo aktualnym problemem. Postrzeganie religii, oddany ślepo fanatyzm, radykalne działania to główne problemy tej powieści. Są one przedstawione bardzo dobrze, rozłożone na czynniki pierwsze, autor prezentuje nam do czego może to doprowadzić. Podejście do różnych wyznań jest bardziej podejściem psychologicznym, przez to fabuła traci na wartości. Główna zagadka nie jest wymagająca, a każdy wprawny czytelnik, który przeczytał już w swoim życiu sporo kryminałów, rozwiąże ją kilka kartek przed finałowym rozwiązaniem.

Jednak największy plus należy się na stworzenie klimatu. Autor namacalnie oddaje nam klimat Szwecji. Czujemy mróz, śnieg pod stopami, zimny wiatr, nieznośny deszcz. Dzięki temu czytelnik może wczuć się w rolę głównych bohaterów, co moim zdaniem, powinien osiągnąć każdy autor swoich książek. Szwecja zostaje nam przedstawiona jako zimny, mroczny i surowy kraj, pełen dziwnych i ekscentrycznych postaci. Książka jest warta uwagi i polecam ją każdemu kto chce choć na chwilę przenieść się do ojczyzny IKEI ;)

Wydawnictwo
Rea
Data wydania
5 listopada 2012
Liczba stron
416
Ocena 
6/10