Bać się, czy się nie bać? Czyli zombie attack!

3479_99905083479

Żyjemy w takich czasach, że śmierć sprzedaję się bardzo dobrze. A żywa śmierć jeszcze lepiej. 
Najpierw była piosenka zespołu The Cranberries pod tytułem „Zombie”, później seria Resident Evil, masa różnych gier komputerowych, a na końcu serial The Walking Dead. Takie są początki i moja historia związana z tematem zombie. W zeszłe  wakacje na ekranach kin ukazał się film World War Z z Bradem Pittem w roli głównej. Film mi się podobał, ciekawy sposób ukazania zombie spowodował, że zainteresowałem się książką. Niestety nie od razu miałem możliwość przeczytania książki, nad czym teraz niezmiernie ubolewam. 
Przed seansem zaznajomiłem się z książką, tylko skrótowo: kto jest autorem, jak jest napisana, czyli.. nie czytałem jej po prostu, aczkolwiek bardzo byłem zaciekawiony jak z reportażu, z wielkiej ilości wypowiedzi ludzi z różnych zakątków świata  można zrobić taki film.
Autor książki, czyli Max Brooks napisał wcześniej jeszcze jedną książkę poświęconą tematyce zombie – „The zombie Survival Guide”, opisująca jak poradzić sobie z tymi istotami, w razie wielkiej epidemii. Książka ukazała się w Ameryce, w 2003 roku. Myślę, że w Polsce sprzedawałaby się kiepsko. W tamtych latach nie było czegoś takiego jak zombie, jedynie w grach komputerowych mieliśmy do czynienia z różnymi potworami, które trzeba było konsekwentnie wybijać. Jednak trzy lata później ukazała się jego następna książka, która okazała się światowym fenomenem.
To co Max Brooks zrobił w „World War Z” przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Gdybym dał do przeczytania tę książkę mojej babci, wcale bym się nie zdziwił gdyby po jej przeczytaniu spakowała wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, przyjechała do mnie, i chciała uciekać do pobliskiego zamku, czy też kopalni. To jest właśnie urok tej książki, Brooks świetnie prowadzi narracje, każdemu bohaterowi reportażu daje własną tożsamość, poznajemy różne zachowania ludzi, różne kultury, a nawet różne podejście do problemu, sposoby jego rozwiązania choć zbliżone, są inaczej przeprowadzane. A co najważniejsze – jest bezstronny, daje czytelnikowi możliwość interpretacji zdarzeń, zachowań bohaterów na swój własny sposób, każdy z nas może znaleźć w książce bohatera, z którym może się niejako utożsamić. Autor daje nam wyraźnie do zrozumienia, że to my jesteśmy odpowiedzialni za naszą planetę, to co my z nią zrobimy zależy tylko od nas.
 Chociaż.. czy takie zwykłe, zarażone serce nie może zostać kupione na czarnym rynku i zostać przetransportowane do Polski? Na to już wpływu nie mamy..
Nie czytuję reportaży, nie jestem ich fanem. Jednak Brooks pokazał, że z tematu z pokroju fantastyki, można zrobić książkę inną niż wszystkie, jednocześnie przestrzec, jak i pouczyć, dać do myślenia. Rozumiem, że są ludzie, którzy uwielbiają temat zombie, znajdą się też tacy, którzy nie rozumieją tego fenomenu. Jednak jest to pozycja, na którą warto zwrócić uwagę, bo książka jest naprawdę dobra.
Wydawnictwo
Zysk i s-ka
Data wydania
8 maja 2013
Liczba stron
544
Ocena
7/10