Głodowe Igrzyska Śmierci

 

Katniss igrzyska_smierciEverdeen. To imię i nazwisko zna chyba każdy czy to z książki czy też jej ekranizacji. Film obejrzałem zaraz po polskiej premierze i byłem zachwycony, świetna fabuła, wartka akcja, ciekawy świat no i oczywiście wątek głównych bohaterów.

 

Teraz po kilku latach postanowiłem przeczytać książkę. Czemu dopiero teraz? Nie znoszę narracji pierwszoosobowej. Tak wiem, to dziwne, ale nigdy jej nie trawiłem, zawsze mnie nudziła, często porzucałem książki pisane tym stylem, nie mogłem się wczuć zamysł autora ani w stworzonych bohaterów.


Król jest tylko jeden?

267781_1366640612_b2a8_p
Na początku chciałem podziękować Wam za taki duży odzew na poprzedni post. Temat trudny i dość kontrowersyjny, bo każdy ma swoje zdanie i gusta czytelnicza. Nie zmienia to faktu, że takie tematy trzeba poruszać i o nich rozmawiać. Za wszystkie opinie i komentarzy serdecznie dzięki Wam!O LeBronie Jamesie może słyszeliście, może nie. Może lubicie koszykówkę, może nie. Jednak w junajted stejts to religia, którą wyznaje pół tego kraju, gdy drugie pół jest podzielone na fanów NHL, NFL i baseballa. James to najlepszy koszykarz na świecie od czasów niezwykłego Michaela Jordana  (większość z Was może go kojarzyć z bajki z królikiem Bugsem). W Polsce nie doczekał się swojej biografii, jednak takiego zadania podjął się Marcin Harasimowicz – dziennikarz sportowy, ale i pisarz komediowy, aktor i producent. Od wielu lat mieszka w Stanach i jak sam o sobie mówi, jest ogromnym fanem NBA. Jako jedyny polski dziennikarz dostaje akredytacje na mecze Lakers i Clippers. Ja osobiście gram w kosza sporadycznie, jednak w czasach liceum (jakoś starodawnie to zabrzmiało) grałem prawie codziennie, uczestnicząc w kilku turniejach. Wielkim fanem kosza nie jestem, jednak NBA, Euroliga i nasze polskie parkiety nie są mi obce, swoje wiem i znam się na tym dość dobrze.


Męczyłem się strasznie. Dean Koontz – Głos Nocy

glosnocy
Głos Nocy Dean Koontz Kamil Czyta Książki
Spragniony jakiegoś horroru, czegoś innego od fantastyki zasięgnąłem rady u jednej z koleżanek – specjalistek w tym temacie. Poleciła mi Deana Koontza „Wypożycz jakąkolwiek książkę, wszystkie są super” tak mi powiedziała. Śmignąłem do biblioteki i w taki o to sposób w moje łapska trafił Głos Nocy. „W końcu coś innego niż King, Christie i Poe” pomyślałem i zabrałem się, pełen zapału, do lektury.  Nie wiedziałem nic o autorze, nie wiedziałem jakie są jego pozostałe książki, jaki ma styl, co w sobie ma, że posiada tak dużą liczbę zagorzałych fanów. Po jednej książce nie ocenia się całokształtu, no ale.. Zwiodłem się.

 Głos Nocy opisuje historię dwóch rówieśników. Czternastoletniego Colina, zakompleksionego, nieśmiałego i cichego chłopaka, który wstydzi się samego siebie i nie akceptuje ani grama ze swojej osobowości. Jego kumplem zostaje gwiazda szkoły – uwielbiany Roy, idol dziewczyn, pełen siły i pewny siebie. Lekko arogancki i zadufany w sobie szkolny bohater zostaje najlepszym przyjacielem słabego i wątłego chłopaka. Roy uwielbia opowiadać mroczne i przerażające historie, które wydają się niesamowicie rzeczywiste. Mówi z taką pasją i zaangażowaniem, jakby to nie był wymysł jego młodego umysłu, a zdarzenia, które zdarzyły się naprawdę, a on był ich świadkiem. Jednak po wszystkim wybucha śmiechem i drwi z Colina, wypominając mu jego naiwność.
Tak mogę opisać pokrótce powieść Koontza. Autor leniwie snuje swoją opowieść, nie dzieje się wiele, zwrotów akcji mamy jak na lekarstwo, wszystko jest flegmatyczne i powolne. Lekki wzrost ciśnienia mogłem zaobserwować przy opowieściach Roya – są naprawdę mroczne i straszne. I tak w zasadzie to jedyny plus tej powieści, bo do całej reszty można się śmiało przyczepić. 
Przez całą książkę nie dzieje się nic, czego wcześniej byśmy się nie spodziewali, cała historia wydaje się bardzo przewidywalna i nudna. Wydaje się, że Koontz miał pomysł na dobrą fabułę i świetny rozwój wypadków, ale wszystko to jakoś mu nie wyszło, gdy próbował całość posklejać. Jest to opowieści o dwóch młodych chłopakach, jakich wielu, pragnących liznąć prawdziwego życia, skupiających się wyłącznie na własnych potrzebach. Każdy z nas miał te naście lat i wiemy co wtedy dzieję się w umyśle takiego młodego człowieka. Dojrzewanie, młodzieńczy but, pycha i chciwość – cechy typowe dla nastolatków, z którymi często nie radzą sobie ich rodzice. 
Historia typowa dla amerykańskich mrocznych seriali i książek – idol szkoły poznaje szkolnego słabeusza i pośmiewisko wszystkich uczniów, uzależnia go od siebie, ten staje się jego typowym sługusem. Tutaj nie jest inaczej, Colin staje się taki jak Roy, uzależniony od jego osoby i jego opowieści, nie umie poradzić sobie z samotnością. Zaczyna kłócić się z matką (choć ta autentycznie jest irytująca), coraz więcej czasu spędza z przyjacielem aż w końcu..
Zakończenie jest słabe. Myślałem, że jak już dotrwałem do końca to autor zaserwuje mi nieprzewidywalne zakończenie, ale niestety było ono zwyczajne jaka cała książka. Bo faktycznie tak jest, powieść jest do bólu pospolita i autentyczna. Nie jest to horror z elementami sci-fi, potworami, fantastycznych zdarzeń, duchów i zjawisk paranormalnym. Realizm bije po oczach. Fabuła jest pozbawiona wielowątkowości, prosta jak budowa cepa i jasna jak słońce. Autor nie skupia się na detalach, on chce nam pokazać typowym nastolatków w nietypowych sytuacjach, a raczej ich psychiczną zależność. Plusem jest ogarniający mrok i ciemność. Są takie momenty w książce, w którym serce zabije szybciej, oddech przyspieszy, ale jest ich naprawdę niewiele.
Koontz miał jakiś pomysł, chciał napisać książkę straszną i wciągającą. Opisał poszczególne sceny, ale nie ma tego czegoś, co by je sensownie połączyło i zachwyciło skomplikowanym zabiegiem. Po 70 stronach dałem sobie spokój na parę dni, bo nie mogłem wytrzymać z ogarniającą mnie nudą. Mocno się zawiodłem i zraziłem do innych książek pisarza. Może kiedyś wrócę, ale nie śpieszy mi się do tego.
Miłośnicy horrorów będą zachwyceni, choć horrorem bym tego nie nazwał. Znajdziecie tutaj ciekawą historię, ale niedopracowaną i niezbyt wciągająca. Niemniej jednak, fanom się spodoba, choć nie powiem, może tylko ja mam takie odczucia względem tej lektury? 
Wydawnictwo
Amber

Data wydania
1995

Liczba stron
270

Ocena
4/10