Gnioty w fantastyce też się zdarzają czyli..

question-mark-1376773633jUs
Kamil Czyta Książki Anne Bishop Córka Krwawych Opinia Recenzja Gniot Fantasy Idiota Czarne KamienieDwa lub trzy lata temu skusiłem się pewną książkę. Ładna okładka, przykuwająca moje spojrzenie. Chwytliwy opis z tyłu, zapewniający o niesamowitej akcji i niebanalnej fabule, wprost z wymarzonego świata fantasy. Nie zastanawiałem się wiele i zakupiłem ów powieść. Po 70 stronach rzuciłem książkę w kąt, bo takich głupot dawno nie czytałem, czegoś tak niespójnego nie miałem w rękach od dawna. Po jakimś czasie wróciłem do niej, by w imię zasady rozpoczętą książkę należy skończyć, mimo bólu w prawym oku, dobrnąłem do końca. Do tej pory nie wiem o czym ta książka jest, nie wiem jakim cudem ma kilka części, nie mam najmniejszego pojęcia, jak może się podobać innym ludziom, nie umiem Wam opisać wszystkich moich uczuć towarzyszących podczas zgłębiania lektury. Jednak podejmę się wyzwania i napiszę jej recenzję.

Jak już wspomniałem, własnymi słowami nie umiem opisać fabuły książki ani jej fabularnej akcji więc postanowiłem przytoczyć opis wydawcy: W świecie Mrocznego Królestwa, przepełnionego zdradą i korupcją, zasady ustalają Krwawi a rasa czarownic i czarnoksiężników, których moc określają magiczne kamienie…Przed ponad 700 laty, czarownica sabatów Klepsydry, ujrzała spełniającą się starożytną przepowiednię a nadejście najpotężniejszej Królowej w historii Krwawych a żywego mitu, Czarownicy, która posiadać będzie więcej mocy, niż sam Wielki Lord Piekła. Do walki o względy młodej Jaenelle staną trzej odwieczni wrogowie, którzy wiedzą jak wielka moc kryje się za błękitnymi oczami niewinnej dziewczyny. Bezlitosna gra, w której główną bronią są magia, miłość i nienawiść właśnie się rozpoczęła. 
Zapowiada się świetnie, prawda? Jest mrocznie z nutką starego, dobrego fantasy, którego w dzisiejszych czasach nie uświadczymy. Może zacznę od plusów tej powieści, bo pójdzie mi o wiele szybciej. Świat wykreowany przez autorkę jest niebanalny i naprawdę dobrze przemyślany, a co za tym idzie dobrze skonstruowany. Dziękuję za uwagę.
Jeśli mógłbym zadać jedno pytanie autorce, spytałbym ją czy sama wie o co chodzi w jej książce? Czy jest absolutnie pewna, że rozumie wszystkich bohaterów i ich reakcje w danych sytuacjach? Do tej pory jestem bardzo ciekawy jej odpowiedzi, bo tak zagmatwanej fabuły i wielowątkowej akcji nie widziałem w żadnej książce. Ogólnie syf, kiła i mogiła. Świat jest wielki, hasa po nim mnóstwo dziwnych stworów, czarownic, rycerzy, demonów i innych tworów, gdy nagle, nie wiadomo skąd, pojawia się młodziutka główna bohaterka czyli Jaenelle – rozkapryszone dziecko, które wszystko wie najlepiej i gówno ją obchodzi co myślą inni. Ona jest najważniejsza. Mało tego, przez ponad 300 stron czytamy o jej nieprzeciętnej urodzie, wielkiej inteligencji, wyjątkowości, wrażliwości i .. no ku*wa, bleh! Ileż można?! W pewnym momencie wyrósł mi przed oczami obraz bezmózgiej lalki Barbie, która jest plastikowa do szpiku.. plastiku?
Pozostali bohaterowie to idioci. Do bólu przewidywalni, po kilku stronach książki wiemy jacy są, co czują, co myślą, co zrobią w danej sytuacji – głupie maszyny, pozbawione elokwencji i własnej woli. Czujemy, jakbyśmy znali ich kupę czasu, ale nie poprzez ich mądrość, a totalną głupotę i przewidywalność. Autorka prowadzi je przez kartki powieści niczym lalki w teatrze, gdy my znamy na pamięć cały scenariusz. Wszystkich na głowę bije wszechmocny Wielki Lord Piekła Seatan (czyżby synonim szatana?! :O), który w całej tej ferajnie jest najbardziej święta postacią jaką znam. Dziwne? Według autorki chyba nie. 
Nie znajdziesz tutaj, drogi Czytelniku zabójczego zwrotu akcji, niespodziewanych sytuacji – wszystko jest proste jak A4 na trasie Kraków – Katowice. Styl autorki nie powala. Sztuczne, nic nie wnoszące dialogi, humor denny i mulisty niczym Wisła w Krakowie, epickie porównania i metafory umiejscowione gdzieś na dnie tego mułu, a do tego dodajmy jeszcze prosty i ubogi język. Ani to śmieszne ani wybitne. Jak to mówią bida z nyndzą i chlyb z bryndzą. 
To co jest najgłupsze i niesmaczne w tej książce to seks. Książka ocieka seksem. Seks jest wszędzie! Seks, seks, seks. Każdy facet, CO DO JEDNEGO, podnieca się Jaenelle, nawet Daemon, którego do kobiet nie ciągnęło od wieków. Nawet, uwaga! .. koń. Nie, to nie żart, Koń biegał po polach, ujrzał młodą dziewczynkę i się podniecił No litości.. Główna bohaterka ma 12 lat, nie wie co to siusiak, a pożąda ją pół światu. Czy wspominałem, że rządzą niewyżyte czarownice? Nie? Mają swoich niewolników, którzy są im potrzebni tylko i wyłącznie do zaspokojenia seksualnych potrzeb. Najśmieszniejszy jest jeden z bohaterów, który jest tak podniecony (czy to dzień czy noc), że musi swój popęd trzymać na wodzy, inaczej zgwałciłby nawet tego konia. Gwałty? Są. Kazirodztwo? Jest. Związki homoseksualne? Są. Pedofilia? Jest. Seksualne tortury? Są. A właśnie, wiecie jak nazywało się narzędzie do takich tortur? Pierścień posłuszeństwa. Resztę dopowiedzcie sobie sami.
Odradzam. Nie czytajcie tego, omijajcie z daleka, chyba, że chcecie poczytać o podniecającym się koniu, pseudo-pięknej dziewczynce i wszechogarniającym seksie, w różnych, różnistych formach. Bo tak naprawdę o tym jest ta książka, seks wiedzie tu prym, a główny wątek fabularny, który miał naprawdę dobry potencjał, został zmarnowany już na starcie, kiedy zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, których nie idzie zrozumieć nawet po kilkudziesięciu stronach. Może kilkoro z Was wie o czym pisałem, ale chcąc przestrzec innych – jeśli traficie na Córkę Krwawych Anny Bishop, proszę Was, nie kupujcie tego, jest wiele innych lepszych książek, które są o niebo lepsze i tańsze.
P.S. Wiecie, że cykl Czarne Kamienie, który otwiera książka Córka Krwawych ma 9 tomów? 
Wydawnictwo
INITIUM

Data wydania
3 października 2008

Liczba stron
366

Ocena
2/10