Kamil pisze #6 Ból dupy czyli gdzie się podział indywidualizm?

c5c840d81c1b940056a6e550fe26eea1

A dzisiaj będzie ból dupy. Nie wiem czy ktoś pisał o tym przede mną, ani czy wylewał swoje żale. Ten post potraktujcie jak chcecie, jeśli kogoś obrażę, od razu mówię, że nie jest to moim zamiarem – to moje krótkie i treściwe przemyślenia książkowe. Po ostatnich wizytach na portalach czytelniczych i akcjach promocyjnych, jak i samych wszędobylskich recenzjach postanowiłem spiąć poślady i coś niecoś o tym napisać. Chodzi mi o fałsz, zakłamanie i kompletnie fałszywy subiektywizm recenzji, które nie są szczere, a napisane pod wpływem ogólnoświatowego szału i (nie daj Boże) wydawnictwa naciskającego na pozytywną recenzję (jak wszyscy piszą wspaniałe recenzje to Ty też musisz, prawda?) Widać to zwłaszcza po recenzjach niedojrzałych nastolatek, które cieszą się z byle jakiej książki jak bezdomny z kawałka chleba, po czym zabierają się do pisania recenzji wspaniałego gniota.

 

Jak sami wiecie, w książkowej blogosferze roi się od różnorakich blogów, jedne są lepsze inne gorsze, lecz tak naprawdę 60% procent z nich nie nadaje się do czytania. Blogów na które regularnie wchodzę jest mnóstwo, jednak każdy z nich ma w sobie coś co przyciąga uwagę – wygląd, zdrowy subiektywizm, styl pisania, ciekawe książki czy po prostu duża popularność i udzielać się na takim blogu wypada. Jednak w stosunku do wszystkich blogów jest ich mała garstka, bo w zalewie pseudo-blogów, tak naprawdę zakładanych tylko po to by dostawać książki ciężko dorobić się stałych czytelników. A my, normalni czytelnicy i blogerzy chcemy czytać to co nas interesuje, by przy recenzji kierować się zdrowym rozsądkiem.

Słyszałem o jednym takim przypadku, kompletnie z kosmosu. Otóż, jedno czternastoletnie dziecko zapragnęło być szanowanym i dobrze piszącym recenzentem. Ale nie chciało czekać kilku miesięcy aż blog zacznie być choć ciut rozpoznawalny, i co ważniejsze, będzie miał stałych czytelników. Ów dziecko pozakładało masę fikcyjnych kont na bloggerze i googlach, założyło bloga z mało chwytliwą nazwą i zabrało się do pracy. Napisała parę zdań o jakiś książkach, porozsyłała linki do swoich kumpeli, te nabiły jej kilka wyświetleń na dzień, ale czternastolatka miała już inny plan – wchodziła w z każdego konta na swojego bloga po kilkadziesiąt razy dziennie, komentowała swoje własne wpisy i.. zachwalała je pod niebiosa. Czy spotkaliście się kiedyś z takim.. narcyzem? Ja czytając tę historię, wprost spadłem z krzesła, a to nie był koniec. Po dwóch tygodniach blog dziecka miał 10 tysięcy wyświetleń, gdy nikt tak naprawdę o nim nie słyszał. I tu zaczyna się zabawa, bo dziecko zaczęło pisać do wydawnictw, z prośbą o współpracę, niemal żebrząc o książki, powołując się na niesamowite statystki i liczbę wejść w tak krótkim czasie. Nawiązało ono około 10 różnych współprac i książki zaczęły przychodzić regularnie. Na blogu przez dwa miesiące cisza, później na kupę wszystkie recenzje pochwalne i wspaniałe pojawiały się na blogu i schemat się powtarzał. Jakie książki ów dziecko chciało, zapytacie.. Ano mniej więcej takie:

Okładki są koszmarne, tandetne i badziewne. Ich treść porównywalna. Sprawa wyszła na jaw. Blog usunięto. Co nam to daje? W sieci jest mnóstwo takich blogów – prowadzonych przez młode nastolatki, które w pogoni za darmochą, pieniędzmi i nic nie robieniem, wyczuły darmowe książki,które mogą później sprzedać – ja się pytam po co? Ból dupy się włącza i no nie mogę. To my piszemy najlepiej jak umiemy, często ciężko się wybić, zebrać publiczność, jesteśmy pożerani prze starszych, doświadczonych bloggerów, którzy też muszą walczyć. Dodajmy do tego te dzieci, które zabierają nam potencjalne współprace z wydawnictwami, które lubimy i cenimy (na szczęście jest takich mało, które wydają takie shity) i mamy mieszankę, która czasem skutecznie zniechęca nas do pisania.

Teraz będziecie mogli mnie zgnoić. Tak jak ja, wchodzicie codziennie na swojego bloga, lukacie co inni piszą i o czym, zaglądacie do tych, którzy mają coś ciekawego do napisania lub chwalę faktycznie dobrą książkę, której nie mieliście okazji czytać. Tak samo jak ja, chodzicie do kina lub czasem oszukujecie i oglądacie w internetach. Ale mam serdecznie dość, dziękczynnych i pochwalnych recenzji książek i filmów, które miały swoją premierę, podkreślając majestatyczność książki. Kilka miesięcy temu miała miejsce premiera Złodziejki książek – przeciętny film, lekko niedopracowany, w zamyśle autora mający jakąś większą głębię. Wraz z podbijaniem kina, w blogosferze pojawiały się masowo recenzje książki Zusaka. Ale to co działo się niedawno to ludzkie pojęcie przechodzi. Czy jest tutaj ktoś kto nie słyszał o Gwiazd naszych wina? Nie? Film, a raczej książka jakich WIELE, historia jakich WIELE, bohaterowie jakich WIELE. Nie rozumiem fenomenu, ani nie chcę rozumieć. Wystarczyło mi przeczytanie dwóch recenzji o tej zniewalającej książce, która przewróciła życie autorki recenzji do góry nogami.. Mało tego, wg recenzentki książka jest oryginalna i jedyna w swoim rodzaju. Nope. To styl autora i jego pisanie jest jedyne w swoim rodzaju. To jego interpretacja zdarzeń i sposób myślenia są oryginalne.
Takich recenzji było kilka, które skutecznie obrzydziły mi tę książkę. Nie przeczytam i wątpie by mnie ktoś do tego nakłonił. Błagam, nie idźcie za wszystkimi jak w powieściach Orwella, tylko wyróżniajcie się czymś, to przysporzy Wam większej ilości fanów.

Tak samo było i o zgrozo nadal jest o Niezgodnej. Co to właściwie jest? O czym? Czy jest to oryginalne i niepowielające innych schematów? Z chęcią przeprowadziłbym ankietę wśród czytelników tejże książki, a raczej jej fanów. Zapytałbym ich o wiek. Jestem ciekaw wyników.

Czy ktoś pisał recenzję 28 grudnia, gdy do kin wchodził Hobbit? Czy ktoś pisał recenzję gdy do kin wchodził Na skraju jutra? Czy ktoś pisał o Medicusie?

Kolejny ból dupy. Wszyscy wiecie, że uwielbiam fantastykę. Jednak nie tę pseudofanasty proponowane nam przez zagranicznych autorów, którzy mają stały przepis na książkę – wymyślony, byle jaki, niedopracowany świat, bohater sierota, jednocześnie błyskotliwy i inteligentny, zalążek rebelii i przydupas na boku, który często jest nieszczęśliwie zakochany w naszym herosie. Jesteśmy zalewani takimi książkami, a ludzie tłumnie je kupują, pomijając autorów polskich (choć nie wszyscy są pisarskimi geniuszami, a niektórych grafomania powoduje zgrzytanie zębów) czy klasyczne fantasy, które coś ze sobą niesie? W tym momencie poczułem się jak stary dziadek, który nie rozumie młodych, i jest zgrzybiałym zrzędą. Może i zrzędzę, ale kiedy ostatnio czytałem nową i dobrą książkę fantasy? Nie pamiętam ;) Ten problem najbardziej widać na różnorakich fanpejdżach – niektórzy z Was mają strony swoich blogów na twarzoksiążce i lubicie takie i inne strony o książkach. Adminowie takich stron (często w wieku 14-17 lat) często robią zawody lub wykreślanki książek – ludzie głosują kto wygrywa i tym sposobem wybierają najlepszą książkę fantasy. Przytoczę jeden taki ranking:  w szranki weszło 8 najlepszych, wybranych przez czytelników strony, książek fantasy: Harry Potter, Zmierzch, Trylogia Czasu, Dary Anioła, Percy Jackson, Rywalki, Niezgodna i Igrzyska Śmierci. Oprócz pierwszego wyboru opuszczę zasłonę milczenia na ten wybór i nie będę komentował. Osobiście przeczytałem pierwszą i ostatnią pozycję – reszta mnie nie interesuje :)

Miało być krótko, a wyszło jak zwykle – trzy potężne bóle dupska, które na pewno nie znikną, a znając gust nastolatek, będzie się pogłębiał. Nie proponujcie mi żadnej maści, to nic nie da, a z tym tekstem zróbcie co chcecie – wyśmiejcie, pochwalcie, udostępnijcie czy dodajcie do folderu głupie pieprzenie.

Komentarze [40]

  • Dodany przez: Marre S,

    Zgadzam się z większością stwierdzeń, no może poza "Gwiazd naszych wina", bo według mnie ta książka (i film – byłam na nim wczoraj) jest genialna, ale tak jak piszesz: ze względu na styl i wykonanie, a nie historię. Co do tej "blogerki" – nie słyszałam, ale wydaje mi się to, niestety, bardzo prawdopodobne. Ogólnie świetny artykuł, a ból dupy – jak najbardziej słuszny.

  • Dodany przez: Dominik Łuszczyński,

    Kamilu! Wyprzedziłeś mnie o kilka dni, bo ja też przygotowuję notkę na podobny temat :D Trochę w innej formie, ale poruszającą bardzo podobny problem.<br />Co do Twojego wpisu, to nie pozostaje mi nic innego jak się z nim zgodzić. Zalew blogów robionych tylko po to, żeby coś dostać od wydawców czy różnorakich firm, jest po prostu ogromny! Nie wiedziałem na jaką skalę to się dzieje, dopóki nie

    • Dodany przez: Kamil,

      Blog to teraz sposób na malutki zarobek i wyżebranie czegokolwiek. Niestety – takie mamy czasy, a dobre blogi, z potencjałem giną wśród tych beznadziejnych.. Czekam na Twoją notkę! ;)

    • Dodany przez: Lustro Rzeczywistosci,

      Żebranie, tak… widziałam wspaniałe przykłady na Targach. Kamilu, Ty w Krakowie zobaczysz również ;)

  • Dodany przez: Aleksandra Radziejewska,

    swego czasu na swoim blogu popełniłam podobny wpis o tym, jak czasem mi wstyd zaliczać się do grona blogerów książkowych: http://www.kronikinomady.pl/2014/02/jak-wam-nie-wstyd-czyli-silaqui-sobie.html<br /><br />A jeszcze wcześniej z Emilem Strzeszewskim i Fenrirem dyskutowaliśmy o współczesnych czytelnikach fantastyki: http://www.kronikinomady.pl/2014/01/mamy-takich-czytelnikow-jakich-sobie.html zapraszam,

    • Dodany przez: Kamil,

      Dzięki Ci!<br />Ludzie! Przeczytajcie to co Ola podlinkowała! Pozwolę sobie zacytować:<br /><br />&quot;Teraz triumfy święcą romansy wplecione w schemat anty- i dystopii. Ale fakt, fantastyka naukowa do szerokiego grona się nie przebija (mówimy o prawdziwej SF, a nie marnych podróbkach dla młodzieży właśnie). A powód jest raczej prosty – wystarczy zobaczyć wszystkie zestawienia “najlepszych”

    • Dodany przez: Aleksandra,

      Oj, nie zgodziłbym się, że Piekara nie zmusza do myślenia. Wiele jego książek ładnie opisuje rzeczywistość i zachęca do myślenia. Choć oczywiście nie wszystkie.

  • Dodany przez: Rose Evra,

    Weszłam do blogosfery niedawno, zaledwie 1,5 miesiąca temu i jestem wprost przerażona! :o<br />&quot;Gwiazd naszych wina&quot; widzę przynajmniej 2 posty dziennie i już mam odruch wymiotny na myśl, że i ja przeczytam tę książkę, bo po prostu mam dość na samą myśl. Co do książek wymienionych powyżej, to po prostu takie dostosowane pod niewymagającą młodzież pozycje i większość przeżywa fascynacje

  • Dodany przez: Dominika Fal,

    Widzę, że nie tylko ja od kilkunastu dni zbierałam się w sobie nad założeniem tematu! Coś czuję, że teraz się rozpiszę, może nawet kogokolwiek moje zdanie zainteresuje, gdyż mam kilka ciekawych refleksji :) <br />Szczerze popieram to co napisałeś, jeśli chodzi o samą falę pozytywnych recenzji przed premierą 'czegoś'. Kilka razy zabrałam się potem za zachwalane pozycje i naprawdę nie było

  • Dodany przez: Aleksandra,

    Ta historia 14latki, to na serio? Aż się wierzyć nie chce…<br />Ogólnie zgadzam się z Tobą. No, może co do tej wykreślanki, to &quot;Dary&quot; zasługują wg mnie na uwagę :) Fenomen &quot;Niezgodnej&quot; jest jednym z najbardziej zaskakujących w ostatnich miesiącach. Mój Luby chciał iść na to do kina. Po przeczytaniu o czym ten film w jest z miejsca się nie zgodziłam – no kurczę, już w samym

  • Dodany przez: Magda Barwińska,

    Poruszyłeś sporo kwestii i dobrze. <br /><br />Pierwsza sprawa to osoby, które zakładają blogi dla darmowych książek – bo to też jest istotna sprawa. O czternastolatce, o której wspomniałeś nie słyszałam, i może dobrze, bo pewnie mocno by mi zepsuła humor. Nie lubię takich ludzi, którzy uważają, że im się należy. Sama blog prowadzę od dwóch lat i dopiero od niedawna podejmuję współpracę z

  • Dodany przez: cyrysia,

    Zaskoczyłeś mnie totalnie z tym blogiem 14-latki. Taki narcyzm przechodzi ludzkie pojęcie. Co do wymienionych przez ciebie książek/filmów nie czytałam i nie oglądałam, tak więc nie będę polemizować na ten temat, ale prawdą jest, iż wiele blogerów w obawie przez utratą współpracy z wydawnictwami bądź krytyką od samego autora obawia się napisać szczerą prawdę. Na szczęście nie wszyscy tak robią.

  • Dodany przez: MarcelinaCzyta,

    Szczerze? Mam mieszane uczucia. Mam 16 lat i z pewnością nie traktuję bloga jako okazji do zarobku. Kocham czytać, a pisanie postów to ogromna przyjemność. Relacja: wydawnictwo, a recenzent zawsze będzie gorącym tematem, bo wiemy, jak to czasami wygląda. Sam opisałeś historię 14-latki, która powiem szczerze jest przerażająca. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale jeśli jest to prawda, współczuję

    • Dodany przez: Kamil,

      Nie zarzucam wszystkim nastolatkom pisania dla książek – Twój blog odwiedzam regularnie i podoba mi się to co piszesz. Nie podoba mi się zachowanie takich żebraków, o których była mowa i podążanie za trendami :)

  • Dodany przez: Kaś,

    Jejku, zawsze jak czytam takie teksty, to przychodzi godzinna refleksja, czy to jednak o mnie. ;) Nie no, tak serio, to zgadzam się z Tobą w tym sensie, że pisanie na zamówienie jest czymś złym. Że pisanie dobrze o książce, bo wydawca tak chce, albo bo inni piszą dobrze – też. Nie krytykowanie w obawia przed reakcjami także jest czymś złym. (chociaż przy publikowaniu pierwszej negatywnej recenzji

    • Dodany przez: Kamil,

      Nie mówię, że jest to złe czy beznadziejne. Masówka zawsze dobrze się sprzedaje i zawsze będzie. Nie lubię po prostu zjawiska, gdy średnia książka po jej dobrej ekranizacji dostaje niebotycznie wysokie noty. Nie czytałem wymienionych masówek, ale ich przesłodzone recenzje i to mnie zniechęca ;)

  • Dodany przez: Lustro Rzeczywistosci,

    Kamilu, co miałeś na celu pisząc tego posta? Wylanie swojej frustracji? Rozpoczęcie walki z wiatrakami? Potrzebujesz fali hejtu? :)<br />W wielu stwierdzeniach masz rację, ale małoletnie żebraczki i psudorecnzentki palą się intensywnie i krótko, szkoda nerw na ich tępienie ;) Rób swoje dalej, nabierz dystansu, dbaj o jakość swoich recenzji, ale nie krytykuj ludzi, tylko ksiażki, które czytałeś

    • Dodany przez: Kamil,

      Lustereczko, nikogo nie obrażam, każdy ma swój gust. Ale ja też mam swój i nigdy nie zrozumiem erotyków i nie wiem jakie przesłanie mogą nieść. Książki wydawane są pod młodzież która lubi takie historie, ale czy nie zauważyłaś, że paranormale i romanse w świecie fantasy to wiecznie ta sama historia, ubrana w inne słowa i inne postacie? A wszyscy takim czymś się zachwycają, promocja jest wielka,

    • Dodany przez: Lustro Rzeczywistosci,

      Kamilu, a kto powiedział, że książki mają mieć wartość dydaktyczną? Czytamy je głównie dla rozrywki, raczej nikt nie nauczy się z nich życia. To podobnie jak z filmami, ja wychowałam się na bajkach Disney'a, o subtelnych, wręcz sierotowatych księżniczkach, a jakoś wyrosłam na normalną kobietę, która potrafi sobie poradzić w życiu ;) Zatem wartość dydaktyczną zostawmy poradnikom, a literatura

  • Dodany przez: Aleksandra X,

    To jest po prostu żałosne. Sama jestem młoda, chodzę do szkoły, a nigdy nie wpadłabym na coś takiego. Bloga książkowego powinno się prowadzić ze względu na to, że lubi się to co się robi. Ktoś uwielbia czytać i wypowiadać się na temat przeczytanej lektury, więc zakłada bloga i dzieli się tym z innymi. A pisanie dla darmowych książek jest bezwartościowe. Całe szczęście, że wykryto, co tak

  • Dodany przez: Beti G.,

    Ja tylko powiem stałe hasło mojego męża &quot;Co Pan zrobisz?- nic Pan nie zrobisz&quot; i tak jest w przypadku wielu spraw nie tylko blogów. Jesteśmy w różnym wieku, mamy inne podejście do życia:) Ja też często się denerwuję, gdy wejdę na bloga gdzie są błędy ortograficzne itp, a wielbicieli multum. Nawet na to nie wpadłam, że można sobie założyć kilka profili, ale to musiało się wydać kiedyś. W

  • Dodany przez: Patrycja Waniek,

    Rozumiem Twój ból, ale z tym raczej nic nie da się zrobić. Zgadzam się z naprawdę sporą częścią Twojej wypowiedzi. W niektórych sytuacjach jednak mogłeś opisywać i mnie. Schematyczne(dla niektórych) powieści takie jak Trylogia Czasu, Dary Anioła, czy seria o Percy'm bardzo mi się podobają i nie zamierzam tego ukrywać. A gdy mi się coś podoba to tak też piszę w mojej opinii, bo co to ukrywać.

  • Dodany przez: Moreni,

    To ja zacznę od korekty obywatelskiej – &quot;ów&quot; się odmienia. Ów mężczyzna, owemu mężczyźnie, owo dziecku, owemu dziecku, owa panna, owej pannie itd.<br /><br />Teraz trochę ad meritum, a trochę od czapy. Zacznę od części &quot;od czapy&quot;.<br />O &quot;Niezgodnej&quot; słyszałam tyle niedobrego, ze serio zastanawiałam się, czy nie przeczytać – wyszłaby mi piękna hejtnocia o błędach

  • Dodany przez: Krzysztof Salwiczek,

    Trzeba omijać takie pseudo-blogi szerokim łukiem, wyszukiwać w blogosferze rzeczy wartościowe, czytać to co lubimy. Robić swoje i po swojemu.

  • Dodany przez: Lara Notsil,

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Dodany przez: Natalia_Lena,

    Nie słyszałam o przypadku tej czternastoletniej blogerki, jakoś mnie to ominęło. Cóż, komentarz do tej sprawy jest chyba zbędny?<br /><br />Jak już tak na fali monotematyczności jesteśmy – ja teraz codziennie widzę przynajmniej dwa wpisy o filmie Gwiazd naszych wina albo o kosmicznej wspaniałości Greena i jego książek. Tak ,,znienacka&quot; wszystkich naszły refleksje akurat na temat Greena?

  • Dodany przez: Veroniqusia Waters,

    Historia tej czternastolatki przeraża, ale jeszcze bardziej przeraża to, że takich jak ona jest więcej. Cały tekst jest świetny. Co do GNW, książka jest moją ulubioną i zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ale teraz na jaki książkowy blog nie wejdę to BACH! recenzja GNW. To też mnie przeraża. Niezgodna to akurat król badziewi w królestwie badziewi, więc czytać nie radzę. Przemilczając sprawę

  • Dodany przez: Lenalee,

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Dodany przez: Madame A,

    Z większością trudno się nie zgodzić, jednak… Co dziwnego jest w tym, że blogerzy masowo zaczynają recenzować książkę, której ekranizacja pojawia się w kinach? Oczywiście, jeśli im się nie podobała powinni zrecenzować ją – jak i film, jeśli na to zasługuje – negatywnie, ale nie wydaje mi się, żeby podejmowanie tematu takiej książki było złe. Wszyscy walczą o popularność i czytelników, a to

  • Dodany przez: Marta Mała Mi,

    O kurde, nie słyszałam o tym przypadku :D Widzę, że ominęło mnie wiele wspaniałych recenzji. Ale ej, na &quot;Szeptem&quot; sama miałam ochotę, a Greya czytałam dwie części… bardzo jestem niedojrzała? :(<br />Jeśli chodzi o &quot;Złodziejkę&quot; Zusaka to czytałam ją długo przed filmem i serio – jest to chyba najlepsza książka jaką w życiu widziałam, więc ten fenomen akurat rozumiem. A film

  • Dodany przez: Marta Kor,

    Ja uważam, że czyta się to co lubi, a prawda jest taka, że sporo tych książek tak zachwyca, bo w głowie nastolatki reprezentuje je super ekstra aktor z filmu…osobiście czytałam Zmierzch, ale w wersji oryginalnej i podobał mi się choć bez szału, za to film już wcale…marna gra aktorska, ale co zrobić? Co do szaleństwa książkowo-filmowego muszę przyznać, że ani nie czytałam, ani nie słyszałam o

  • Dodany przez: tanayahczyta,

    Masz dużo racji w tym co piszesz. Na pewno wielkim problemem są te blogi, które od razu rzucają się na wszelakie &quot;współprace&quot; licząc na darmowe książki. Bardziej mnie zaskakuje fakt, że wydawnictwa na to przystają? Bo, już abstrahując od &quot;nastukanych&quot; wejść, liczy się chyba styl, to jak ktoś potrafi pisać o książce, a dobrego stylu często brakuje. Jest to w ogóle coś, co

  • Dodany przez: Aneta Wojtiuk,

    &quot;Dodajmy do tego te dzieci, które zabierają nam potencjalne współprace z wydawnictwami, które lubimy i cenimy (…).&quot; Zabierają? Nie powiedziałabym. Wydawnictwom przeważnie zależy na pozytywnych recenzjach, bo wówczas sprzedaż rośnie. Ale też potrafią wyczuć, kiedy recenzja jest szczera, a kiedy nie. I niektóre wydawnictwa coś z tym robią. I nie sądzę, by osoby, które założył bloga

  • Dodany przez: M.,

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Dodany przez: Fenrir,

    To było w sumie do przewidzenia, że jeśli ktoś poruszy ten temat, to się zaraz zlecą blogerki, które będą komentować &quot;całe szczęście, że JA tak nie robię&quot;. A to zabawne, bo powyżej widzę nicki, które mi się jednoznacznie kojarzą z lizaniem wydawniczych tyłków. I nie tylko mnie. :)

  • Dodany przez: Anna P.,

    Ja prowadzę bloga od dwóch lat, przyznaję początkowo to było tak: 2/3 wpisy na miesiąc i wchodziłam tylko, kiedy miałam atak weny, albo bardzo chciałam napisać o jakiejś książce, zdarzył się nawet miesiąc ciszy, czy nawet 2, ale gdy wracałam na bloga to z przyjemnością, dla siebie, bo lubiłam pisać, żeby nabić 10000 wyświetleń czekałam dwa lata, ale prawdę mówiąc wgl. nie czekałam, bo mi to,

  • Dodany przez: M.,

    Wybacz te usunięte komentarze, chciałam jeszcze coś dodać, ale nie dość że internet mi nawala to na dodatek blogger mi szwankuje. Spróbuję jutro;/

  • Dodany przez: Gaba R.,

    To dobrze, że Niezgodną, Szeptem raczej zjechałam niż wychwalałam… Z drugiej strony trochę się nie – zgadzam, bo każdy ma też inny gust – rozumiem fenomen nastoletnich recenzentek, którym do szczęścia potrzeba przystojniaka, wątek miłosny, nie ważne, że książka jest płytka i schematyczna. Jednak niektórzy kierują się po prostu własnym upodobaniem, czasem nie trzeba ukazywać jakieś &quot;

  • Dodawanie komentarzy jest wyłączone