Trup ściele się gęsto czyli The Walking Dead – Upadek Gubernatora część I

the-walking-dead-zywe-trupy-upadek-gubernatora-czesc-pierwsza-b-iext24713717
The Walking Dead

Rick, Glenn, Michonne, Gubernator czy Martinez to postacie znane większości ludzi na całym świecie. Odkąd Kirkman wydał pierwszą część swojego komiksu „The Walking Dead” świat ogarnęła „martwa” gorączka. Wszyscy oszaleli na punkcie ohydnych zombiaków, które opanowały cały nasz glob, nie szczędząc nikogo, kto żyje, a jego ciało jest dla nich niczym ambrozja. Mnie również nie ominęło małe szaleństwo i zaczynając od serialu, dałem się wciągnąć w tę niezwykle krwawą i brutalną historię. Jak wypada przy tym książka? Zapraszam do lektury.

Książka opisuje spokojne miasteczko Woodbury, którym rządzi samowładny Phillip Blake, zwany Gubernatorem. Jest miłym, sympatycznym i pomocnym człowiekiem, który za wszelką cenę dąży do zapewnienia bezpieczeństwa i jedzenia swoim mieszkańcom. Mało tego, zapewnia im świetną rozrywkę, organizując Igrzyska, na których dwóch dzielnych śmiałków otoczonych przez zombie prowadzi krwawą walkę. Uciechy tłumu i uwielbienia Gubernatora nie ma końca. Lilly stara się wrócić do normalności po zabójstwie Josha, wciąż obwiniając się za to co się stało. Z pomocą przychodzi jej Austin, młody, chłopak, któremu w głowie wojaczka i miłość pięknych kobiet. To taki niedojrzały buntownik, oszołomiony przez wydarzenia, które rozegrały się już ponad dwa lata temu.
Upadek Gubernatora  można podzielić na dwie części – tą opisywaną z perspektywy Blake’a, a drugą z przygodami Lilly. Ta druga nie zachwyciła mnie swoją oryginalnością, ani pomysłowością – szczerze, można się było tego spodziewać. Jednak jest to niebywała odskocznia od zombie, śmierci i otaczającego smrodu zgniłych ciał. To takie małe światełko nadziei dla ludzkości, które autor zręcznie wplata między kolejnymi, krwawymi wydarzeniami. 
Jak wszyscy wiemy, w The Walking Dead fabuła nie pędzi na złamanie karku, tutaj mamy się skupić na relacjach miedzy bohaterami, ich poglądami na nową rzeczywistość, poznać ich sposoby radzenia sobie w martwej dżungli. Analiza psychologiczna, zwłaszcza Gubernatora przechodzi moje najśmielsze oczekiwania – to prawdziwa, smutna historia człowieka, który zagubił swoje ja, stracił nadzieje, a jednocześnie daje ją innym. Jest człowiekiem słabym, pozbawionym skrupułów, odcięty od zasad moralnych i etycznych. Philip to nie jego prawdziwe imię, a Penny to nie jego córka. Żyje chorobliwym, złudnym przeświadczeniem, że ze śmierci da się wyleczyć, że zombie to choroba, na którą musi istnieć jakieś lekarstwo. 
Książka opisuje prawdziwy świat, ukazuje nam rzeczywistość, która nie jest nierealna, a wręcz przeciwnie. Jest to pozycja dla ludzi z wytrzymałymi żołądkami. Krwawe, brutalne opisy są na porządku dziennym. Są one tak realistyczne, że mamy wrażenie, że zombie to coś normalnego, bo jakim sposobem ktoś może z takimi detalami opisać wygląd zombiaka, rzeczy które dzieją się z nim po strzale w głowę, tors czy nogę? Przedstawienie umarlaków jest wprost obrzydliwe, a jednocześnie zachęcające, bo Walking Dead przyciąga nas swoją realnością.
Wszystko zaczyna się sypać gdy do Woodbury, oazy spokoju Blake’a  przybywa trójka ludzi – Azjata, kobieta z dredami i krzepki mężczyzna. Jak akcja na poprzednich kartkach to zrywała się, to opadała, tak teraz zaczyna przyspieszać, by wybuchnąć w ostatnim rozdziale. Bo to właśnie ta trójka spowoduje tytułowy Upadek, to oni będą bombą z opóźnionym zapłonem, która wysadzi w powietrze wszystkie plany Gubernatora. 
Jednak sam poszkodowany nie jest bez winy. Miły i przyjemny facet, to tylko maska, gra, którą odgrywa na miarę Oskara. Blake jest socjopatycznym psychopatą. Tak można podsumować jego charakter. Nie cofnie się przed niczym, jest egoistą, zadufanym w sobie przestępcą, który nie zna granic. Popis jego umiejętności, a raczej schorzenia psychicznego, jak i kunsztu pisarskiego autora pod względem kwiecistości opisu, mamy wraz z początkiem tortur. To co dzieje się na końcowych kartkach książki jest nie do opisania. Musicie sami się o tym przekonać, jednak ostrzegam ludzi ze słabymi nerwami i wrażliwymi żołądkami. Smród, krew, różne wydzieliny, płyny ustrojowe. Obrzydzenie, obrzydzenie i jeszcze raz obrzydzenie.
Wieloosobowa narracja sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Ja sam połknąłem ją w dwa dni, a mogłem szybciej, gdyby nie inne obowiązki. Sprawdza się zastosowanie czasu teraźniejszego w trzeciej osobie – dzięki temu mamy większy realizm, wydarzenia stają się nam bardziej bliższe, utożsamiamy się z bohaterami, jednocześnie oceniając ich działania. Tak jak już wspomniałem nie podobała mi się historia Lilly i Austina – zbyt banalna i oczywista. To taki mały przerywnik w pędzącej akcji, mający na celu podsycić pragnienie czytelnika na większą liczbę umarlaków.  
Największą zaletą tej książki jest trzymanie w niepewności do samego końca, akcja, wcześniej rozpędzona do granic możliwości, zwalnia dopiero na kilka zdań przed zakończeniem, pozostawiając nas z niemiłym uczuciem, pragnienia więcej. Bo właśnie takie są zombie. Nierealne, a jednocześnie prawdziwe, przyciągają nas, a my wcale nie chcemy stawiać oporu.
Świat przedstawiony w The Walking Dead jest przerażająco mroczny, cyniczny i krwawy, a jednocześnie jak najbardziej realny. Ludzie stają w obliczu zagłady, każda stara się przetrwać na swój sposób, niszcząc w sobie empatię i altruizm. Każdy powoli staje się egoistą próbującym przetrwać za wszelką cenę. Pozostaje pytanie, gdybyśmy stanęli w obliczu takiej apokalipsy, ilu z nas stałoby się takimi Gubernatorami?
Wydawnictwo
SQN

Data wydania
19 lutego 2014

Liczba stron
340

Ocena
7/10

Książka przeczytana w ramach wyzwania „Czytam fantastykę II”

Zapowiedzi książkowe #2

10032012092217-coelho
Kamil Czyta Książki Zapowiedzi Książkowe
Przyszedł maj, rozleniwił nas na początku swoją majówką (bardziej udaną lub mniej), powoli wybudzamy się z tego pięknego snu i wracamy do rzeczywistości. Maj to miesiąc matur, życzę wszystkim maturzystom powodzenia, i myślę, że nie Potopiliście się na dzisiejszym Weselu :) Zachęcam Was wszystkich do poznania co ciekawego szykują dla nas poszczególne wydawnictwa!
Jest tu jakiś fan Paulo Coelho? :P

Kamil Czyta Książki Książkowe Zapowiedzi
Pytam, bo właśnie w tym miesiącu jest przewidywana premiera kolejnej książki pisarza. Sam przyznam się, że przeczytałem kilka jego książek, ale fanem nie jestem i raczej nie zostanę.
„Linda ma 30 lat, jest szczęśliwą małżonką bogatego człowieka, ma dwójkę dzieci i pracuje jako dziennikarka. W oczach wielu jej znajomych ma doskonałe życie. Jednak to co dla nich jest sukcesem dla niej – męczącą apatią. Zaczyna prześladować siebie samą rutyną i przewidywalnością kolejnych dni. Pełna wątpliwości, boi się zmian lecz nie wyobraża sobie zawieszenia w dożywotnej próżni. Wszechogarniający marazm i niechciane zgnuśnienie staje pod znakiem zapytania kiedy bohaterka przypadkowo natyka się na odnoszącego sukcesy polityka, który 30 lat wcześniej…. był jej chłopakiem. Licealna, wolna, pozbawiona odpowiedzialności miłostka, przez lata przekształca się w gorącą namiętność.” Premiera: 28.05. 2014.
Książkowe Zapowiedzi Kamil Czyta Książki
Jestem bardzo ciekawy tej książki. Lubię historyczny okres Rewolucji Francuskiej, więc umiejscowienie tam akcji książki jest świetnym pomysłem. Zobaczymy jak autor wybrnął z tego zamiaru. 
„Pasjonująca powieść historyczna i dowód niezwykłej siły wyobraźni – opowiada o losach trzech młodych mężczyzn żyjących w Paryżu roku 1789, w przeddzień wybuchu Wielkiej Rewolucji Francuskiej.
Georges-Jacques Danton: żarliwy, tryskający energią i zadłużony po uszy…
Maximilien Robespierre: niepozorny, pracowity i obawiający się przemocy…
Camille Desmoulins: wspaniały mówca, przystojniak pełen uroku, a zarazem człowiek zmienny i niegodny zaufania…
” Premiera: 26.05.2014
Książkowe zapowiedziKsiążka, o której wiem od dawna i tylko czekałem, aż pojawi się jakiś news o przybliżonej dacie wydania. Czekam, chcę i przeczytam. 
„Emerytowany policjant był świadkiem jak skradziony mercedes wjeżdża w tłum bezrobotnych oczekujących na etat. Zawraca po czym znowu szarżuje zabijając kilkanaście osób. Mordercy udaje się uciec i ślad po nim zaginął. Po wielu latach wspomnienie tamtych wydarzeń wciąż dręczy Billa Hodgesa. Pewnego dnia dostaje wiadomość od sprawcy masakry. Jego diaboliczny plan może narazić tysiące ludzi na utratę życia. Bill Hodges musi przerwać emeryturę wypełnioną depresyjną rutyną i z pomocą dosyć nietypowych ludzi powstrzymać mordercę.” Premiera: 20.06.2014.
Książkowe ZapowiedziCoś dla fanów szwedzkiego kryminału, mrocznego, wodzącego za nos           i nieprzewidywalnego.
„Detektyw Jeanette Kihlberg musi przerwać śledztwo w sprawie zamordowanego chłopca imigranta, kiedy ginie wpływowy sztokholmski biznesmen. Zbrodnia ta nosi znamiona rytuału, a wiele wskazuje na to, że mógł to być również akt zemsty. Policja prosi o pomoc w przygotowaniu portretu psychologicznego sprawcy psycholog Sofię Zetterlund. Jeanette nie zaprzestaje pracy przy starym dochodzeniu i poszukiwań zaginionej Viktorii Bergmann. Ślady prowadzą do ekskluzywnej szkoły z internatem w Sigtunie, do Danii oraz wydarzeń z dalekiej przeszłości.” Premiera: 27.05.2014.
 
Książkowe ZapowiedzKontynuacja książki „Rok na Majorce”
„Po kilku miesiącach sielankowego życia w Polsce u boku ukochanego Marka Magda zaczyna tęsknić za gorącymi plażami Majorki. Ivanka przeżywa problemy sercowe i potrzebuje pomocy przy prowadzeniu kawiarni, a kipiący hormonami Paco marzy o poznaniu seksownej Słowianki i zamierza znaleźć ją właśnie w Polsce. Magda rusza na pomoc majorkańskim przyjaciołom. Już pierwsze promienie słońca sprawiają, że wracają gorące wspomnienia, a pewien wyjątkowo pociągający blondyn sprawia, że odległa Warszawa, w której został Marek, wydaje się jeszcze bardziej szara i nudna…” Premiera: 26.06.2014
Kamil lubi powieści historyczne, oj lubi.
Książkowe Zapowiedzi
„Msze odprawiane w pośpiechu i byle jak, uczty do białego rana i celibat, który istnieje jedynie na
papierze – intrygi i uczucia na średniowiecznym dworze. Monachium. Początek XVI wieku. Veva ma poślubić syna kupca z Innsbrucku, jednak w drodze do Tyrolu rabusie napadają na orszak panny młodej, zabijają jej brata, a dziewczynę uprowadzają. Wprawdzie po kilku dniach udaje się uratować Vevę z rąk oprawców, ale nikt nie chce jej uwierzyć, że nie straciła dziewictwa. Mimo niezręcznej sytuacji ojciec Vevy obstaje przy ślubie córki i postanawia wydać ją za mąż za Ernsta Rickingera, cieszącego się złą sławą kobieciarza i wroga kleru.” Premiera: 27.05.2014.
Książkowe Zapowiedzi Kamil Czyta książkiI na koniec, coś na co czeka spora grupa ludzi.
„Siedemnaście lat przesypało się przeze mnie i pogrzebało mnie w mym własnym wnętrzu. Czuję, że mam zrośnięte, ciężkie od piasku nogi, umysł przepełniony ziarenkami wahania i niedokonanych wyborów, tracę cierpliwość, w miarę jak czas przecieka mi przez ciało. Julia już wie, że tylko ona może zatrzymać Komitet Odnowy. Ale aby go pokonać, potrzebuje pomocy kogoś, komu nigdy nie potrafiła zaufać – Warnera. Podczas współpracy z nim przekona się, że nie wszystko, co wie o nim i o Adamie, jest prawdą.”
Tym razem tylko jedna książka fantastyczna, choć maj będzie nam mijał pod znakiem różnorakich premier fantasy dla dorosłych i młodzieży. Jednak nie samą fantastyką człowiek żyje, więc może znajdziecie coś dla siebie?
A już jutro wracam do Was z recenzją książki, gdzie trupów co nie miara, a krew leje się hektolitrami :)

Sprawa śmiercionośnej zabawki – Erle Stanley Gardner

sprawa-smiercionosnej-zabawki-b-iext3721497
Kamil Czyta Książki Erle Stanley Gardner

Dawno nie czytałem żadnego kryminału. Zaglądnąłem do skromnej biblioteczki mamy i ukradłem właśnie tę pozycję. To była jedyna książką, która zwróciła moją uwagę; może przez banalny tytuł, może przez chęć poznania nowego autora. Jest to lektura łatwa, lekka i przyjemna, taka, która zajmie jeden, góra dwa wieczory, jednak ma w sobie coś, co zachęca do zapoznania się z innymi przygodami głównego bohatera książek Gardnera – adwokata Perry’ego Mansona.

Tak naprawdę ciężko opisywać kryminał nie zdradzając głównego wątku sprawy. Na początku mamy spis postaci, które pojawią się w opowieści, łącznie z krótkim opisem kto jest kim. Następnie poznajemy poszczególnych bohaterów, apodyktycznego, egoistycznego i zawistnego ojca Roberta – Mervina, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel, nie przemierzając w środkach. Jego nowa wybranka, Norda, poznając jego prawdziwe oblicze stara się od niego uwolnić, lecz nie jest to takie proste. Zaczyna dostawać listy z pogróżkami, a raczej wycinkami z gazet, informującymi o morderstwach kobiet popełnionych przez odrzuconych kochanków. Policja umywa ręce, więc dziewczyna zwraca się z prośbą do znanego adwokata – Perry’ego Mansona. Relacjonuje mu poprzednią noc, spędzoną u pierwszej żony Mervina – Lorraine. Norda opowiada, że w nocy usłyszała strzał, płacz dziecka, a w piwnicy znalazła maszynę do pisania, z której wysyłano do niej listy.
I tutaj, moi Drodzy zaczyna się zabawa. Manson biega od jednego świadka do drugiego, każdego zręcznie przesłuchując, korzystając z pomocy swojej sekretarki i zaprzyjaźnionego detektywa. Wszystko krystalizuje się w jedną całość, a przynajmniej tak czytelnikowi się wydaje. Stanley zręcznie naprowadza nas na fałszywy trop, jednak nie jest to tak nieprzewidywalne jakbym oczekiwał. Łatwo dotrzeć do wniosku, że coś tu nie gra, i prawdopodobnie rozwiązanie jest zupełnie inne. Sama zagadka nie jest ani innowacyjna, ani wymagająca, jednak potrafi wciągnąć i tak po prawdzie motyw krwi na chodniku jest najlepszą stroną tej książki.
Bohaterowie są prawdziwi. Nienawidzimy Mervina, lubimy Mansona, litujemy się nad Nordą, współczujemy Robertowi, nie przepadamy za Horacym, ojcem Mervina. Są oni jakby z krwi i kości, autentyczni, a co za tym idzie, sama zagadka ma charakter prawdziwej. Jak wspomniałem nie jest ona wymagająca, lecz myślę, że autor, jako świetny prawnik, bardziej skupił się na rozprawie sądowej, i różnych metodach przesłuchań. Jego ulubieńcem jest Perry, któremu zależy tylko i wyłącznie na swojej klientce, i zrobi wszystko by została uniewinniona. 
A ta jest przeprowadzona po mistrzowsku. Od samego początku rozprawy mamy wrażenie, jakbyśmy siedzieli w miejscu dla publiczności, lub jako przysięgły. Pytania są krótkie, ale treściwie, przesłuchiwani denerwują się, kręcą, uśmiechają, gdy osiągają swój mały tryumf. Nie ma czasu na nudę, tutaj wszystko pędzi jak pociąg, zmierzający do końcowej stacji. Właśnie ta rozprawa, czyli druga część jest o niebo lepsza od pierwszej, sprawa zmierza do finału, wiemy coraz więcej, a z drugiej strony nie wiemy nic o prawdziwym mordercy, pojawiają się nowe, często zaskakujące dowody, które stawiają świadków w różnym świetle. 
Mam żal do wydawnictwa, za umieszczenie akurat takiego fragmentu książki z tyłu okładki. Niefortunnie dobrany spowodował, że przez większą część książki myślałem, że znam już zakończenie, przez co czytało mi się samą książkę niezbyt komfortowo. Jednak, gdy autor przedstawił mi kompletnie inne rozwiązanie, od razu ruszyłem z czytaniem jak z kopyta. Ciężko było też ze zrozumieniem samej sprawy, jak i podejściem opiekunki do zabawek Roberta. Rozumiem, że były inne czasy (książka została wydana w 1947 roku), ale kurcze no! nie przemówiło to do mnie.
Ciężko pisać o kryminałach, zwłaszcza tak krótkich jak ten, czy sir Doyle’a czy też Agathy Christie. Recenzent chcę przedstawić wszystkie swoje odczucia, względem powieści, bohaterów, jednak nie może zdradzać fabuły, czy poszczególnych wątków, które mają istotny wpływ na przebieg całej sprawy. Dużym plusem jest inne rozwiązanie zaproponowane przez Gardnera. Sprawy nie rozwiązuje jeden błyskotliwy detektyw, a jeden adwokat, i to nie sam, lecz przy pomocy przyjaciół, a jaka była prawda, dowiadujemy się na sali sądowej. 
Niemniej jednak polecam tę książkę każdemu, kto nie czytał innych powieści pisarza, kto czuje klimat sali sądowej, jest ciekawy, w jaki sposób jedno, małe dziecko może spowodować tyle zamieszania, no i oczywiście zachęcam do poznania Perry’ego Mansona – najlepszego adwokata jakiego znam. 
Wydawnictwo
Dolnośląskie

Data wydania
2005

Liczba stron
 221
Ocena
6/10

Podsumowanie kwietnia!

images
Kamil Czyta Książki

Wow! Takim okrzykiem mogę podsumować ubiegły miesiąc. Wydarzyło się dużo i mam ochotę na więcej :) To dopiero mój drugi miesiąc blogowania, ale już czuję, że wsiąknąłem na dłużej, mam masę pomysłów na rozwój bloga, zapał przeogromny, a co najważniejsze sprawia mi ogromną przyjemność czytanie i pisanie. To Wy jesteście moim motorem napędowym i to z Wami chcę się dzielić moimi przemyśleniami. Dzięki, że odwiedzacie mój blog! :)

W kwietniu przeczytałem sześć książek:
Stephen King – Christine [KLIK]
Anna Kańtoch – Zabawki Diabła [KLIK]
Suzanne Collins – Igrzyska Śmierci [KLIK]
Danił Korecki – Antykiler [KLIK]
Jakub Ćwiek – Kłamca [KLIK]
Erle Stanley Gardner – Sprawa śmiercionośnej zabawki [czeka na recenzje]
Przeczytałem 2493 strony co daje wynik 83 stron na dzień, co jest wynikiem niezłym ;)
W ramach wyzwania Przeczytam tyle ile mam wzrostu, mój stos przeczytanych książek mierzy 15,8 cm, co przy moim wzroście 181 cm wynika, że muszę przeczytać jeszcze 147,8 cm książek. Czy dam radę? Mam nadzieję, że tak :)
Licznik ostatniego dnia marca mówił, że odwiedziliście mnie 2983 razy, czyli przez kwiecień odwiedziliście mnie ponad 4 tysiące razy, czyli średnio tysiąc na tydzień. Nigdy nie spodziewałem się takiego odzewu i w najśmielszych snach nie wyobrażałem sobie takiego wyniku po dwóch miesiącach blogowania! :O
Do grona obserwatorów dołączyło 40 osób, za co im szczerze dziękuję, i mam nadzieję, że każda z nich znajdzie coś dla siebie. Dziękuję Wam jeszcze raz, każde wejście na bloga jest moim małym sukcesem, cieszę się z tego co robię i nie zamierzam przestać! :)
Myślę, że dzięki Wam, czyli z okazji 10 tysięcy wejść uda mi się w maju zorganizować konkurs, w którym postaram się o ciekawe nagrody. Już dzisiaj Was zachęcam do wzięcia w nim udziału, a informacje będą ukazywać się na bieżąco.
Dziękuję Wam jeszcze raz!